wspomnień NIE czar.....
Przy okazji świątecznych porządków i w poszukiwaniu jednego zdjęcia, w moich elektronicznych zasobach trafiłam na... hmmmm... jakby tu nazwać... rozważania. temat czego one dotyczą jest już dawno zamknięty i poza mną.

Temat: ZA I PRZECIW
notatka pochodzi z 19 kwietnia 2009 roku i dotyczy pewnego związku, w którym wtedy byłam, a z ktorego [jak widać między wierszami] podświadomie chciałam się wyplątać..... oto ona:
[imiona i miejscowości zacenzurowane :D]

ZA:

- jest rodzinny

- lubię się do niego przytulać bo wtedy czuję się bezpiecznie

- czuję że będę z nim bezpieczna

- czuję że jak ze mną się zwiążę to będziemy istnieć tylko sobie, bo „MY się nie dzieli przez 3”

- kocham go

- mam nadzieję że te wszystkie PRZECIW da się jakoś rozwiązać

- uwielbiam jak mówi do mnie "kotku" choć obiecałam sobie, że żaden facet nie będzie mnie tak nazywał

 

PRZECIW:

- wszystko co mówię odbiera przeciw sobie

- wszelkie próby tłumaczenia się tylko mnie pogrążają

- ciągle dostaję sms’y o treści „tak się zastanawiam…” z których mam poczucie obowiązku się tłumaczenia [zaczęło się od „czy lubisz się bawić facetami] <- to powinno dać mi już dużo do myslenia, a tłumaczył się że mnie nie zna i chce poznaćß- ciekawy sposób poznawania mnie zarzucając czy oby się nim nie bawię

- wywleka do „dyskusji” tematy które były już obgadane, ale widać ciągle „coś” mu się przypomina

- nie mogę się przy nim przejęzyczyć bo wychodzi że kłamię

- nie mogę w między czasie zmienić swoich planów na spędzenie czasu bo wychodzi że mówię jedno a robię drugie [przykład: poszłam na bro z grupą i się zasiedziałam i wyszła dla niego z tego mega imprezaß zonk]

- nie mówi mi o swoich uczuciach-wszystkiego muszę się domyślać

- jego plany są na 1 miejscu i sprawdza czy się mieszczę w sztywnych ramach jego „ideału”

- muszę naginać swoje plany bo jak nie to się obrazi [przykład: wyjazd do XXX [miejscowość mojej rodziny] był planowany od kilku tygodni a w ostatnich dniach wyszło zaproszenie na obiad do XXX [jego rodzinna miejscowość], tak jakby nie wiedział ile tamten weekend w XXX [miejscowość mojej rodziny] dla mnie znaczy]. Jak widac ja dla niego jestem w stanie nagiąć swoje plany na których mi zależy a on dla mnie nie, przykład niżej:

- czasem mam wrażenie że robi na złość [przykład: propozycja grilla w sobotę, na początku mówił wstępnie „że zobaczymy” a na 2 dni przed wychodzi że ma robotę w domu <to jeszcze ok. bo obowiązek to obowiązek>, ale dlaczego nie bierze pod uwagę że to mój ostatni weekend wolny???? Z tego co powiedział to nic by się nie stało gdyby to zrobił za tydzień wtedy kiedy ja mam zajęty weekend, ale mimo to co postanowił tak ma być] PYTANIE: boi się mnie? Moich przyjaciół? Chce pokazać kto tu rządzi? Wyszło tak jakby zrobił to na złość, niestety L

- wywleka wszystkie ważne sprawy na gg lub sms [fakt że się do tego przyczyniam, ale on też powinien się powstrzymywać] a na żywo wszystko zostaje niby ok.

- nic mu nie można zarzucić bo przecież jest idealny i broni się zarzucając mi coś podwójnie

- jesteśmy ze sobą 5 miesięcy a tylko raz zaprosił mnie w swoje strony, tak jakby żył w dwóch światach, tu ze mną-tam z rodziną, jakby się nie dało tego połączyć. Ja przy byle pretekście chcę żeby uczestniczył w jakiś rodzinnych okazjach, bo wtedy są okazje do poznania rodziny. Mam sama się wpychać do XXX [jego rodzinna miejscowość]? A może mnie tam nie chcą i temu nie zaprasza? I jak ja mam nie siedzieć jak kołek przy obiedzie skoro nie mam okazji na poznanie jego rodziny????

- zarzuca mi że rozporządzam się jego życiem, przepraszam bardzo, skoro mamy być razem to chyba plany powinny być wspólne. Ja coś proponuję to jest źle bo „się panoszę”, ale jak ma to być wspólne skoro on nic nie proponuje i tylko patrzy czy się zgodzę na coś co wymyslił jak mnie jeszcze nie znał? Gdzie tu KOMPROMIS? Ja już sobie dawno odpuściłam to co sobie wymyśliłam zanim  [jego imię] poznałam, bo to bez sensu żeby jemu, lub komukolwiek innemu narzucać to co mi się umyśliło. Dlaczego nie potrafi/nie chce mnie zrozumieć?

- nie mówi mi komplementów, może ich nie ma, bo gdyby były to by powiedział co nie? Swoje auto przecież wychwala pod niebiosa.

 

 

 

o naiwności! teraz na tą calą historię patrzę z przymrożeniem oka. ta notka jest z 19 kwietnia a 3 maja [w rocznicę wiadomo jaką - w momencie kiedy go najbardziej potrzebowałam doszedł do wniosku że musi jechać do domu] przez telefon wkykrzyknęłam mu soczyste słowo na S i kończące się na LAJ.

Teraz widzę jak ten człowiek zrąbał mi psyche doszczętnie, ponad rok czasu wracałam do formy prawidłowego myslenia.... nie chodzi mi o to że po nim cierpiałam płakałam, tylko bardziej wracałam do równowagi i myslenia że nie wszystko co robię jest źle, że nie wszystko to moja wina i probowałam wyprzeć się wrażenia, że każdy facet jakiego mijam na ulicy myśli że chcę poleciec na jego kase..... ech....

 

ta notka to woła o pomstę do nieba!!!!! od razu widać co jest grane, powinnam swoją intuicję dopuścić do głosu bo mnie jeszcze nigdy nie zawiodła....

czy żałuję? z jednej strony chciałabym te pół roku sformatować, ale z drugiej strony nie mogę się obwiniać, że chciałam stworzyć swój wlasny świat... z kimś....

wtedy byłam ogólnie w marnym stanie, potrzebowałam uwagi, skupienia, poczucia bezpieczeństwa, poczucia że jestem ważna i że mam dla kogo żyć... on dał mi to złudne wrażenie a ja naiwnie uwierzyłam..... zawsze byłam naiwna i... chyba będę :) od tej naiwności tyłek mam już bez czucia od tych ciągłych kopniaków od życia.... a ja nadal wierzę, że ludzie to dobre stwory tylko czasem pogubieni

 

Dzisiaj znów jestem z kimś... to już ponad rok... ale pomimo barier politycznych, religijnych, rasistowskich, językowych i sprzeciwu ogółu, czuję, z każdym dniem bardziej, że tym razem nie wybrałam źle. Czuję się doceniana, ważna, bezpiecznie, a przede wszystkim to, że mnie kocha za to jaka jestem. Cieszy się każdym moim najdrobniejszym sukcesem, pociesza mnie gdy jest mi smutno, sprawia że staję się silna wtedy gdy zaczyna brakować mi sił. Teraz gdybym miała wypisać "za i przeciw" musiałabym się nieźle nagłówkowac żeby znaleźć przeciw. Nie znaczy to, że nie jestem świadoma jego wad... bo każdy je ma. Owszem mam obawy, ale one nie winikają z jego charakteru tylko tego co nas otacza. Pochodzimy z dwóch różnych światów. Moje otoczenie nie za bardzo go akceptuje bo jest "inny", tak samo jego otoczenie nie akceptuje mnie. Na szczęście osoby na ktorych mi zależy najbardziej poznały go osobiście i kibicują nam.

 

Zbliżają się święta a mi w głowie jedna piosenka "all i want for christams is youuuuuuuu" :D

 

Wesołych Świąt!!!


slonce-ty-moje 2011-12-20 23:54:09 skomentuj (0)
cwaniaki w togach górą
Cwaniaki w togach cwańsze niż przypuszczałam :-(
Nie dość, że odległość to teraz jeszcze ograniczony kontakt. Mam nadzieję, że to okres przejściowy, który długo nie potrwa.
Od rana niemogę normalnie pracować i funkcjonować bo nerwy zżerają i w kółko w głowie pytanie "DLACZEGO?"??????????????????????
Idąc moim odwiecznym stwierdzeniem, że nic nie dzieje się bez przyczyny, zastanawiam się czy to jakiś znak... a może próba woli i charakteru???
I mam nadzieję, że to drugie, bo szybko udowodnię, że jestem silna!!!!!!!!!!!!!
slonce-ty-moje 2011-05-23 21:38:33 skomentuj (1)
2687
jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził

nigdy w zyciu nie jest tak, aby nie było trosk i zmartwień

marzeniem chyba każdej małej dziewczynki jest to aby być księzniczką, nieco starszej dziewczyny aby spotkac swojego księcia z bajki :D moim też.... było....
...było bo spotkałam... tylko dlaczego jest 2687 km ode mnie? 1 dzień i 12 godzin samochodem? 2,5 godziny samolotem lub z przesiadką 3 godziny? dlaczego jakieś urzędasy cwaniaki w togach czy innych dziwacznych strojach zrobili wszystko abysmy nie mogli byc razem?

"This moment it's a chance to change your life"

zmienił...

Tak więc trwają:wiara, nadzieja i miłość... z nich zaś największa jest...

Więc trwam.... trwam w przekonaniu, że mam siłę to wszystko pokonać, przechytrzyć tych urzędasów. Codziennie budzę się z nadzieją, że znajdę lukę prawną żeby te 2687 km zamieniło się na 0 cm.





slonce-ty-moje 2011-05-12 21:17:27 skomentuj (0)
mapa not found
Bóg map nie rozdaje... nie wiem dokąd iść...............................
....................
Mówię Tobie:
........wiarę miej.... w drodze swej nie ustawaj.......żebys doszedł dokąd chcesz............................
.....................niech marzenia staną się twoją nocą......twoim dniem...........
...........głosem serca w życiu kieruj się..............

I co ja mam zrobić? Totalne rozdarcie pomiędzy głosem rozumu i głosu serca...... prawie całe moje otoczenie jest za głosem mojego rozumu..... ale wołanie głosu serca jest tak przeraźliwie głośne, że nie umiem mu się przeciwstawić :(

Idąc wąskimi ulicami Heraklionu ujrzałam na samochodzie niepozorny napis: "This moment it's a chance to change your life". Dlaczego właśnie w tamtym momencie, w tamtej chwili ujrzałam ten napis? To wygladało tak jakby Ktoś próbował mi na każdy sposób pokazać że wcale nie robię źle..... że to jest moja szansa na zmianę w moim życiu.... moja szansa szła koło mnie i też pokazała mi ten napis.... ten napis wywarł na mnie lawinę mysli porównywalną do trzęsienia ziemi......

A więc dzieje się.... czy robię dobrze, czy źle... życie zweryfikuje.... wiem, że krzywdzę przez to niektórych kilka najbliższych mi osób, ale wiarę mam, że się przekonają, że JESTEM SZCZĘŚLIWA!!!! że wcale nie robię źle, że to moje życie i mam prawo być w nim szczęśliwa niezależnie, którą drogę szczęścia wybiorę.... że to co dla nich jest "dobre" niekoniecznie jest dobre dla mnie.

Muszę być teraz silna..... i łudzę się.... że nigdy z tej bajki już się nie wybudzę.....
slonce-ty-moje 2010-10-24 11:37:36 skomentuj (1)
bolesny powrót do rzeczywistości
urlop time....
wszystko ładnie pięknie, wręcz cudownie, buzie rozchachane.... chwile totalnej betroski pozwalające zapomnieć dosłownie o wszystkim.... niezapomniane 5 dni....
....wystarczyły 2 słowa, żeby wszystko się zburzyło, które przypomniały mi jaka jestem niedoskonała, marna, bez poczucia własnej wartości, niedoceniona....
.... 2 słowa, które wypowiedziane na głos ranią bardziej niż jak się o nich wie, ale nie mówi.... które ustawiają mnie gdzie moje miejsce.... nie tam gdzie mi się dusza wyrywa :(
slonce-ty-moje 2010-07-28 15:47:02 skomentuj (0)
:-(
Są takie chwile w żcyiu, w których przytuliłabym się nawet do jeża....
slonce-ty-moje 2010-06-18 20:13:59 skomentuj (0)
bez tytułu
Zaczynam się sama siebie bać... coraz częściej mam wrażenie, że mam do czynienia z kimś innym.... nie poznaję siebie....
... zaczyna mi przestawać zależeć... na pracy... na szkole.... na tym co będzie.... nie chce mi się starać.... nei chce mi się wysilać bo nic nie przynosi rezultatów....
.... coraz częsiej nie chce mi sie zakładać maski że wszystko jest OK i jakoś mi nie zależy czy inni to widzą czy nie...
w sumie jest wszystko OK: pracę mam, gdzie mieszkać mam, zdrowie mam, pieniądze mam (przynajmniej na jedzenie, piwko i czipsy starcza).....
tylko dlaczego w środku ciągle coś kłuje? dlaczego nie umiem się z tym uporać? szukam pocieszeń i ... na chwilę pomagają... tylko potem robi się jeszcze większa pustka w duszy i boli jeszcze bardziej....
ciągłe niepowodzenia utewierdzają mnie w tym, że nie warto próbować zmieniać stanu rzeczy, bo i tak wychodzi tylko gorzej...

parodia... już mi się nie chce, nie mam ochoty próbować... a z drugiej strony ściska żal że nie chcę tak zyć.... czyżby jeszcze kawałek starej duszy się odzywa? a może to już psycha mi siadła i jakiegoś rozdwojenia dostaję???
slonce-ty-moje 2010-05-15 13:03:18 skomentuj (0)




dodaj
zobacz

2011
grudzień
maj
2010
październik
lipiec
czerwiec
maj
luty
styczeń
2009
grudzień
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj


Promykowe szaleństwa na koncertach
KOMBI
Róże Europy
Kasa
Ira
Kobranocka
Irena Jarocka
Łzy
Acid Drinkers
Orkiestra pw. Św. Mikołaja
Kasia Kowalska
Siwy Dym
Big Day
Ryszard Rynkowski
Elektryczne Gitary
Republika
Golec uOrkiestra
Obstawa Prezydenta
Lombard
Sixteen
Myslovitz
T.Love
Kult
Krystyna Prońko
Bajm
Hey
Silence Way
Tasmania
The Bumpers
Kasa Chorych
Golden Life
Goran Bregowic
Stereotyp
Fru
Zdrowa Woda
Lech Janerka
Formacja Nieżywych Schabuff
Lady Pank
Good Religion
Pneuma
Houk
Perfekt
Piersi
The Rain
Dżem

Malutkie promyczki mego serca:
Sister
Zombi
Promyk

Może poczujesz ciepło tego promyka gdzieś w wielkim świecie:
Kabaret Widelec


Powered by blog.pl
Layout byniedziela
Foto by da